11 - Czerwiec - 2014

Odpust w Nowinach Horynieckich, to dobry powód, by przypomnieć sobie trochę przeszłości wioski. Taką szczególną datą dla Nowin, był pogrom Polaków w 1944 przez UPA, zginęło wtedy 17 mieszkańców wioski. Wtedy też, Nowińczanie postanowili uciekać ze swojego miejsca zamieszkania pod Lubaczów. Warto tutaj zaznaczyć, że niemal wszystkie okoliczne wioski były Ruskie, Polacy stanowili mniejszość, ale w Nowinach było odwrotnie, wioska była prawie czysta etnicznie. Mieszkało tam tylko kilka rodzin Ruskich. Mimo iż była to wioska Polska, to większość Ruska w regionie, sprawiła, że mówiono po Rusku. Między innymi dlatego w tym regionie nie ma tak wyraźnej polskiej gwary, tylko ma ona naleciałości Ruskie. Ta oaza Polskości, otoczona lasami i wzgórzami Roztocza, musiała prędzej czy później zostać napadnięta.

zrodelko nowiny

Gdy Polacy uciekli w okolice Lubaczowa i rozproszyli się po okolicy, po uspokojeniu się w regionie, nie wszyscy wrócili do wioski. Od tej pory takim szczególnym dniem dla ludzi z Nowin stał się odpust na św. Antoniego w czerwcu. Albo na piechotę, albo furmankami ludzie przybywali do kaplicy Nowińskiej, oraz swoich rdzennych ziem. Życie w tych okolicach nie było proste. Kiedyś wszyscy mieli chaty kryte słomą i malutkie domki. W starych chatach dziadki spali na piecach, dzieci na ławkach przy piecu, a rodzice na łóżku. W sw antoni odpustlecie spano też na przykład w stodole na sianie. W Nowinach często ludzie nie mieli studni, chodzono do źródełka do wąwozu. Miedzy innymi dlatego wioska jest tak usytuowana, po obu stronach wąwozu.

Ludzie nie mieli pieniędzy, a zawsze na odpust największą atrakcją byli tak zwani „kramarze”. Dlatego dzieci na przykład zbierały poziomki i sprzedawali, by zarobić parę groszy, na przykład w Horyńcu, gdzie kupowali kuracjusze. Na odpuście kupić głównie można było figurki świętych z gipsu, szczególnie św. Antoniego, obrazy i inne przedmioty związane z religią. Potem takie rzeczy zdobiły dom, albo były niejako fundowane do kapliczek.

Między innymi dlatego, że Polacy stanowili na tych ziemiach mniejszość, szczególnie się wspierali. Nie było w Nowinach tak wyraźnej zazdrości, czy nienawiści, jak w innych miejscach. Ludzie sobie pomagali, a starsi opisują wioskę jako biedną, ale o niezwykłym serdecznym podejściu do drugiego człowieka.

6 - Sierpień - 2013

Nowiny Horynieckie są malowniczo położoną wsią w dolinie potoku Nowiny. W jej wschodniej części przy rozstaju gruntowych dróg, w najwyższym punkcie rozległego wzniesienia, stoi murowana domkowa kapliczka, której powstanie tradycja wiąże z epizodem wojny polsko-tureckiej w 1672 r., znanym pod nazwą „wyprawa na czambuły” hetmana Jana Sobieskiego. Nazywana jest nieraz „kapliczką turecką” lub „kapliczką Sobieskiego”.

Barokowa, murowana, tynkowana kapliczka domkowa z sygnaturką (wieżyczką na dzwon) ma trójpołaciowy dach kryty blachą (niegdyś gontem). Z boków półkoliście zamknięte otwory okienne, z przodu trzy wnęki na figurki. W środku ołtarz z drewnianą rzeźbą św. Jana Nepomucena oraz dewocjonalia. Z prawej strony kapliczki stoi krzyż kamienny z datą 1914-1920 i napisem „Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie”.

Nowiny

(Na fotografii widać krzyż po lewej stronie, a nie po prawej jak jest teraz)

Kapliczkę mieli zbudować jeńcy uwolnieni przez oddziały Jana Sobieskiego pod Nowinami z jasyru tatarskiego. W podzięce postanowili wybudować w reprezentatywnym miejscu wioski kapliczkę. Prace miały trwać trzy dni, a na ich koniec odprawiono przy nowej budowli nabożeństwo. Kapliczka, którą możemy oglądać, nie powstała z pewnością ad hoc. Jej dopracowana architektura wskazuje, że jest to fundacja przygotowana i zrealizowana przez wytrawnego budowniczego, obeznanego z profesjonalną sztuką. (więcej…)

8 - Czerwiec - 2013

niebieska kapliczkaOd starszych ludzi można się dowiedzieć, że kilkadziesiąt lat temu, kapliczka Sobieskiego miała niebieski kolor. Nie trzeba dużo kombinować, by tego dowieść, a nawet znaleźć odcień tego niebieskiego, biała farba już odpryskuje i widać, że pierwotnie kapliczka była pomalowana na niebiesko, w środku też.

Niebieski to ciekawy kolor symbolicznie, w religii chrześcijańskiej, jest przypisany Maryi. Może też symbolizować niebo, albo duchowość. Niektórzy uważają, że niebieski kolor miał trochę inne znaczenie, barwiono tak zwaną ultramaryną farby wapienne, bo podobno do niebieskiego muchy nie leciały…

4 - Czerwiec - 2013

Według miejscowych podań, Nowiny Horynieckie pierwotnie miały nazwę Nowe Wzgórze. Nazwę taką nadać mieli osadnicy, którzy przybyli z ziemi małopolskiej w 1484 roku. Nowi osadnicy byli drwalami, smolarzami i węglarzami. Zawody te wskazują na to, że osadnicy musieli pochodzić z okolicznych terenów puszczańskich. W wieku XV w okolicy Horyńca panowała potężna puszcza. Były to dwie łączące się krainy geograficzne: Roztocze i wtedy jeszcze „macki” Puszczy Sandomierskiej, stanowiące naturalną granicę dla Polski i księstw Ruskich. Można przypuszczać, że żywioł Polski napływał w te wyludnione okolice z zachodu, z okolic wideł Sanu i Tanwi.

lasowiacy

Ponieważ teren w okolicach Horyńca i Nowin był bardzo trudny w uprawie, musieli się znaleźć najpierw osadnicy, którzy żyli w lasach. Można też przypuszczać, że tradycyjnym rolnictwem w tych okolicach zajmowali się Rusini, którzy już od dawna, przed założeniem Nowego Wzgórza osadzili się w okolicach Radruża. Takim napływowym elementem etnicznym, powinni być dla naszych okolic Lasowiacy, czyli mieszkańcy Puszczy Sandomierskiej. Zaznaczyć tutaj należy, że nie chodzi o miejsce rdzennie Lasowiackie, tylko o etnograficzny żywioł Polski, który tutaj napłynął i napływał dalej. Nie wykluczone jest oczywiście, że Lasowiacy byli już wcześniej w tych okolicach. Można śmiało przypuszczać, że stroje ludowe oryginalne, które z czasem mogły zniknąć, nosiły charakter tych Lasowiackich czy też Biłgorajskich, charakteryzujące się białym kolorem z czerwonymi albo czarnymi ornamentami roślinnymi. Warto podjąć badania, które miałyby na celu określenie etnograficzne, pod względem konkretnej grupy, tych okolic. Obecnie, takiej jasnej przynależności nie ma.

lasowiaki

21 - Kwiecień - 2013

Kapliczka we wiosce, która ma swoje korzenie aż z czasów Sobieskiego, nierozerwalnie jest połączona z Nowinami Horynieckimi, stając się dla mieszkańców miejscem szczególnym. Drzewa czy krzewy wokół kapliczki są posadzone przez mieszkańców, będąc na przykład czymś w rodzaju pamiątki. Sama kapliczka jest skarbnicą wydarzeń i różnych przedsięwzięć. Wielu ludzi zostawiło swój wkład w tę kapliczkę, tworząc jej historię. Na szczególną uwagę zasługuje Pan Leon Ważny, który podjął się renowacji tej kapliczki. Ale to jest historia na oddzielny artykuł. Ciekawym aspektem jest ślad jaki zostawił po sobie Pan Janusz Burek, regionalista i plastyk. Jego dziełem jest renowacja drewnianej figury Jana Nepomucena, która była podziurawiona przez korniki jak sito. On też wymurował podest dla tej figury. Przedtem stała ona na stoliku drewnianym. To jest też dowód na to, że kapliczka oryginalnie miała inne przeznaczenie i można śmiało przypuszczać, że mogła mieć w środku malowidło!

kapl sob

Nie mniej ciekawa jest kwestia dzwonka na wieżyczce kapliczki, którego już nie ma. Gdy wejdziemy do środka, zobaczymy dziurę w suficie. To z niej zwisał sznurek, za który się ciągnęło i dzwoniło. Z tym dzwonkiem wiąże się bardzo ciekawa historia. Bowiem niegdyś wierzono, że dzwonek taki ma właściwości odganiania piorunów i gradobicia. Gdy nadchodziła burza, jeden z mieszkańców szybko wybiegał do kapliczki i dzwonił, by odpędzić nadciągające zło. Zażegnanie żywiołów, związane było z pozostałościami pogańskiej wiary, że burze i gradobicia są dziełem demonów takich jak płanetnik czy chmurnik. Ciągnęły one chmury nad wioski, a dźwięk dzwonów miał je odstraszać, tworząc świętą przestrzeń tam gdzie było go słychać. Dzwonek taki, służył często też do zwoływania ludzi na nabożeństwa, mógł też służyć jako alarm we wiosce. Domniemamy, że musiał w takiej wiosce istnieć system sygnałów, gdzie inaczej brzmiał alarm, a inaczej zwoływanie na nabożeństwo.

Dzwon miał tracić swoje pozytywne właściwości w momencie, gdy użyty został podczas pogrzebu, lub sygnalizował czyjąś śmierć. I tutaj pokazuje się nam następny tytułowy aspekt kapliczki, o którym praktycznie nikt nie wspomina. Wokół niej pochowani są ludzie, jest tam mały cmentarzyk, do dziś widać w niektórych miejscach małe mogiły! To dlatego też wokół kapliczki rośnie tyle barwinka.

grob kapl

Cmentarzyk ten pochodzi z czasów pierwszej wojny światowej, gdy we wiosce zaczęła szaleć cholera. Krzyż przed kapliczką z datą 1919 i prośbą, by Pan chronił od „powietrza” jest dowodem na zarazę w Nowinach (drugi taki krzyż jest po drugiej stronie wioski, bliżej Niwek). Można sobie zadać pytanie, dlaczego akurat przy kapliczce zakopano tych, co zmarli na zarazę? Odpowiedź jest prosta. Kiedyś uważano, że miejsce uświęcone jest w stanie zatrzymać to zło, które powoduje choroby. Dlatego też dotkniętych tym złem zakopywano w specjalnych miejscach, by przypadkiem nie zechciało ono gdzieś kiedyś wyleźć. Obecnie nie ma dzwonka, a kapliczka stała się bardziej cmentarzyskiem. Dzwonek dzwoniący w takim miejscu, już chyba nie miałby takich właściwości jak kiedyś…

25 - Luty - 2013

Czy pradawni mieszkańcy Roztocza oddawali cześć Swarogowi? – artykuł z Echa Roztocza na temat Świątynia Słońca.

Na Roztoczu, są dwa miejsca udokumentowane (niestety pobieżnie), które traktują na temat kultów pogańskich. Pierwsze to Piekiełko nieopodal Tomaszowa Lubelskiego, drugie to Świątynia Słońca, między Nowinami Horynieckimi i Niwkami, we wschodniej części Roztocza. Mam nadzieję, że naukowcy czy pasjonaci Roztocza, dokładniej zbadają Tomaszowskie Piekiełko, natomiast Świątynią Słońca zajmiemy się dokładniej teraz.
W przewodnikach, czy też innych opracowaniach, które opisują Roztocze Wschodnie, stosunkowo niewiele można znaleźć na temat tego kamiennego monolitu. Dowiemy się tylko, że będąc w Nowinach Horynieckich, warto pójść do pogańskiego miejsca kultu, nazywanego często kamiennym kręgiem. Ponieważ zgłębiałem wcześniej różnego rodzaju mitologie, także słowiańskie, postanowiłem przyjrzeć się temu obiektowi pod kątem kultowym, oraz geoturystycznym.

świątynia słońca
Świątynia Słońca, to płaski monolit kamienny, niewielki bo mający około 1,7 metra wysokości (częściowo w ziemi), z „dziwną” dziurą w środku. Przez nią, miały padać na ziemię promienie słoneczne. Według naukowców dziura powstała naturalnie, co ma zaprzeczyć podobno odbywającym się tu obrzędom pogańskim. W literaturze znaleźć można też opis, jakoby wokół monolitu istniał krąg kamienny, tylko że zdekompletowany. Tymczasem, dokładne miejscowe oględziny pokazują, że trudno tutaj dostrzec jakiekolwiek zarysy kręgu. Kamienie w okolicy, wydają się być porozrzucane przypadkowo i tkwią w ziemi głęboko. Na dodatek, miejsce to jest jednym z wyraźnie zarysowanych wzniesień, których w okolicy jest więcej. Kamienie niekoniecznie musiały być przyniesione, mogą być pozostałością po szczycie wzniesienia. Kiedyś, w tych okolicach było morze, świadczą o tym między innymi już skrystalizowane muszelki w tych porozrzucanych kamieniach. Z biegiem czasu, powstająca gleba wyrównała teren, do postaci łagodnie pofalowanych wzniesień. (więcej…)

27 - Styczeń - 2013

Fotogaleria ze zdjęciami Nowin Horynieckich z dnia 27 stycznia 2013, kiedy cała okolica pokryta była lodem.

14 - Styczeń - 2013

Artykuł autorstwa Pana Janusza Burka, z gazety „Niedziela”

Wydarzenie to przejdzie do historii parafii w Horyńcu Zdroju, rozpocznie też nowy rozdział dziejów leśnego sanktuarium Pani Horynieckich Zdrojów, ale przede wszystkim trwale zapisze się w sercach i pamięci uczestników uroczystości.

Wszystkie okoliczności towarzyszące przygotowaniom i przebiegowi uroczystości udzielenia sakramentu bierzmowania wyraźnie wskazują, że miejsce dopełnienia tego aktu wybrała Matka Boża. Podobnie jak uczyniła to przed wiekami, wybierając Nowiny Horynieckie, by objawić się tu trojgu małym dzieciom.
W dniu 13 maja 2003 r. Pani z Nowin zaprosiła do siebie, do małej leśnej Fatimy, młodzież trzecich klas Gimnazjum im. Króla Kazimierza Wielkiego w Horyńcu-Zdroju. A więc nie tylko miejsce, ale i czas został wybrany.
Nowiny Horynieckie, niegdyś duża wieś, leżą zaledwie 4 km od Horyńca Zdroju. Malowniczo położone na południowej krawędzi Roztocza Wschodniego znane są od stuleci, a w ostatnich latach coraz liczniej odwiedzane. Pielgrzymów przyciąga to urokliwe miejsce w dolinie rzeczki Słotwiny, wybrane przez Matkę Bożą, by wysłuchiwać zanoszone do Niej prośby.
W stojącej tam drewnianej (ostatnio pięknie odnowionej) kaplicy znajduje się czczona od niepamiętnych czasów łaskami słynąca figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Z podnóża wzgórz otaczających kaplicę wypływają źródła, a największe z nich tworzy strumień, który przepływa pod kaplicą. O historii tego miejsca i rosnącym kulcie Matki Bożej napisał bp Mariusz Leszczyński w książce: Kaplica Matki Bożej w Nowinach Horynieckich. Ksiądz Biskup urodzony w Horyńcu jest uczuciowo związany z tym najpiękniejszym fragmentem Roztocza Wschodniego.

Nowiny Horynieckie, dn. 08.07.2008

źródło fot: digart.pl

W Nowinach odbywają się różne uroczystości, w tym słynny od dawien dawna odpust w wigilię święta św. Antoniego Padewskiego. Od kilku lat każdego 13. dnia miesiąca, od wiosny do jesieni, odbywają się tu nabożeństwa fatimskie. Z kościoła parafialnego (klasztoru ojców franciszkanów) wyrusza procesja z figurą Matki Bożej Fatimskiej. Właśnie 13 maja br. w dniu bierzmowania również wyruszyła procesja. Na miejscu uroczystości w Nowinach gromadzili się odświętnie ubrani gimnazjaliści – kandydaci do sakramentu bierzmowania, ich świadkowie, rodziny, znajomi i kuracjusze. Po przybyciu i powitaniu procesji, o godz. 17.00 rozpoczęła się liturgia.
Liturgię sakramentu bierzmowania, którą prowadził bp Mariusz Leszczyński. W koncelebrze uczestniczył też proboszcz parafii o. Edward Wróbel OFM. Franciszkanie bowiem sprawują opiekę duszpasterską w Horyńcu już od trzech wieków. Ksiądz Biskup nie ukrywał wzruszenia, witając procesję i zwracając się do uczestników liturgii. Stojąc u stóp ołtarza polowego, blisko zebranych, niemal otoczony młodzieżą, wyjaśniał w pasterskim przesłaniu znaczenie sakramentu umocnienia Duchem Świętym. Ta szczególna moc Ducha Świętego, jakiej udziela Jezus Chrystus, zobowiązuje do większej odpowiedzialności za Kościół. Ten dar ma umocnić naszą wiarę, abyśmy umieli o niej świadczyć, gdyż obecne czasy niosą wiele zagrożeń. Świat kusi ułudą i demoralizacją. Promowana jest negacja wartości i źle pojęta swoboda. Młodzież wkraczająca w ten świat nie może pozostać bezbronna. Dary Ducha Świętego to najskuteczniejszy oręż. O ten dar dla naszych dzieci uprasza też Matka Jezusa Chrystusa, również z tej Kany w Nowinach Horynieckich i z Horyńca Zdroju, w którym czczona jest jako Najświętsza Maryja Panna Niepokalanie Poczęta, Patronka parafii.
W słowie pasterskim Ksiądz Biskup przypomniał też wielkie postacie św. Brata Alberta i bł. s. Bernardyny, których drogi do świętości wiodły przez Horyniec i pobliskie: Brusno, Monastyr, Werchratę i Prusie. Przykład ich życia uczy najpełniej, jak dawać świadectwo swej wiary i dobrze wykorzystywać moc otrzymaną od Ducha Świętego. W słowa te wsłuchiwali się z przejęciem i w skupieniu młodzi oczekujący na przyjęcie sakramentu bierzmowania. Atmosfera i sceneria uroczystości, wielki ładunek emocji, darowana piękna pogoda, nastrój rodzinnego spotkania u Matki, głęboko zapadły w serca i pamięć. Godnym podkreślenia jest fakt, który akcentował Ksiądz Biskup mówiąc, że dla tego leśnego sanktuarium jest to wydarzenie historyczne, dotąd nienotowane i zasługujące na pamięć i kontynuowanie w przyszłości.
Nowiny Horynieckie przeżywające swój renesans stają się znaczącym miejscem pielgrzymkowym w naszej diecezji. Dziękując Bogu Wszechmogącemu za dary Ducha Świętego, jakie na dalszą drogę chrześcijańskiego życia otrzymali bierzmowani, zanosiliśmy prośby zarówno w intencjach młodzieży, jak też w intencjach ludzi odpowiedzialnych za jej wychowanie i kształcenie.

10 - Styczeń - 2013

Nadszedł czas, by zgłębić tajemnice jednego z trzech najciekawszych obiektów Nowin Horynieckich, często nawet niezauważanego przez turystów. Kapliczka Jana III Sobieskiego.

Dla niektórych, pominięcie Jana Nepomucena, którego określa się patronem tej kapliczki, to duże nadużycie, a dla mnie jest to raczej błąd logiczny. Zaraz dowiemy się, dlaczego, poznajmy dokładną historię tego niepozornego obiektu. (kliknij na obrazek poniżej, a znajdziesz się na stronie z panoramą sferyczną owej kapliczki!)

 kapliczka jana iii sobieskiego nowiny horynieckie

Wedle miejscowych podań, kapliczka miała powstać za czasów Jana III Sobieskiego, który w 1672 roku 7 października, dopadł we wiosce oddział Tatarski, pędzący duży jasyr, podczas tak zwanej „Wyprawy na czambuły Tatarskie”. Ponieważ w okolicy Nowin, kolumna Tatarska natrafiła na bagna, żeby się przez nie przedostać, musieli zrobić trakt do przeprawy. Uwięzieni ludzie mieli za zadanie znosić kamień i inne rzeczy, z których miał powstać most. Podczas gdy Tatarzy już zaczęli palić wioskę, nagle ze wzgórz nadjechał Sobieski ze swoimi dragonami i rozbił wroga, który nawet nie stawiał oporu, wiedząc, że nie mają większych szans. Uwolnieni jeńcy w podzięce postanowili wybudować w reprezentatywnym miejscu wioski kapliczkę. Prace miały trwać trzy dni i na koniec odprawiono nabożeństwo. Zapewne było to nabożeństwo różańcowe, gdyż takowe już wtedy istniały i były odprawiane akurat w październiku. Wedle miejscowej tradycji, w 1636 roku miało nieopodal miejsce objawienie Maryjne, to tylko 36 lat różnicy. Wskazuje to na dość mocny kult Maryjny w tym miejscu. Patronat Jana Nepomucena tutaj nie pasuje tym bardziej, że został on ogłoszony świętym dopiero w 1729 roku, czyli 57 lat później. Sobieski już wtedy nie żył, więc zasadniczo nie znał tego świętego. Na ziemi Horynieckiej kult tego świętego też praktycznie nie istnieje, bowiem franciszkanie szerzyli tutaj kult Świętego Antoniego i Świętego Franciszka. Sama figurka, została później ufundowana przez pana z folwarku w okolicy dzisiejszej Polanki Horynieckiej.

kapliczka jana III sobieskiego w nowinach horynieckich

Pierwotnie kapliczka miała dach pokryty gontem. Z dachem związana jest ciekawa historia. W okolicach roku 1879, mieszkaniec Nowin Horynieckich, Antoni Gudz, pasł krowy, przypadkiem znalazł wtedy worek ze złotymi monetami. Zgłosił to księdzu, z Horyńca, ojcowi Placydowi Krupińskiemu, który miał ogłosić o zgubie. Niestety nie odnalazł się właściciel i złoto przeszło na własność Antoniego. Ale nie chciał on tych pieniędzy i postanowił przeznaczyć na cele użytkowe dla miejscowej społeczności, wybudowano wtedy szkołę w Nowinach, zmieniono dach na kościele w Horyńcu i wystawiono nową większą kaplicę w miejscu objawienia. Zostało jeszcze na zakup blachy i wymianę dachu na kapliczce Sobieskiego. Blacha trwa na kapliczce do dziś i jest świadectwem tego niezwykłego wydarzenia.

Miejscowi mieszkańcy na ile to możliwe dbali o kapliczkę, ale czas odbijał na niej swoje piętno coraz wyraźniej. W końcu w roku 2008 pan Leon Ważny z synem, mieszkający w Horyńcu, podjął się zadania renowacji kapliczki i krzyża stojącego przed nią. Zdjęcia z tej renowacji można zobaczyć klikając TUTAJ.

kapliczka jana III sobieskiego nowiny horynieckie

Ciekawostką tego miejsca jest to, że jakimś cudem kapliczka przetrwała I wojnę światową, bowiem właśnie na tych polach stoczona została bardzo ciężka bitwa między wojskami Rosyjskimi a Austriackimi. Pozostałością po tej bitwie, jest krzyż stojący przed kapliczką, postawiony zapewne po bitwie, gdzie jak w przypadku Brusna, musiała się zacząć panoszyć jakaś zaraza. Krzyże takie zazwyczaj stawiano w intencji zwalczenia morowego powietrza.

Na zakończenie trzeba jasno określić, że miejsce z kapliczką jest świadkiem bardzo ważnych wydarzeń historycznych, nie tylko dla tego regionu. Kapliczka ta była świadkiem najazdów Tatarskich, przetrwała I wojnę, II wojnę i szaleństwo band UPA po wojnie. Przylepiony patron, Jan Nepomucen, który jest patronem dobrej spowiedzi i ma ochraniać przed powodzią, historycznie nie pasuje do tej kapliczki. Jak w wielu przypadkach, miejscowa ludność lubiła przynosić losowo różne figurki, często mające mierną wartość artystyczną i niezgodną z wielowiekową tradycją. Kapliczka powinna mieć jasno określony charakter dziękczynny, za uwolnienie z jasyru przez Sobieskiego, oraz patronat Maryjny. Najlepszym patronatem była by Matka Boska Sobieska, nazywana też Madonną Zwycięską. To miejsce powinno być szczególnie miejscem sakro historycznym. Być może kiedyś pozbędziemy się zabobonu religijnego i bylejakości, a zaczniemy postrzegać religię, jako dzieło sztuki ducha.

3 - Styczeń - 2013

Ciekawy artykuł związany z Nowinami Horyneickimi ze strony or-bad.horyniec.info

Kontynuujemy temat Pogoni za Tatarami, przez Sobieskiego. Patrząc na stare mapy, będziemy próbować wyznaczyć trasę owej Pogoni, oraz opiszemy kolejne miejsca potyczek.

Najpierw należy wziąć pod uwagę kilka aspektów, których raczej badacze nie są świadomi. Tatarzy nie wybrali się w te okolice po to, by pojeździć po lasach, ewentualnie kogoś okraść. Poruszali się raczej drogami głównymi i bezwzględnie palili wszystkie napotkane wioski i miasta na swej drodze, a ludność oporną, brzydko rzecz ujmując zarzynali, resztę, szczególnie dzieci, brali w jasyr, czyli niewolę. Interesowało ich też bydło, zwierzęta, które można było pędzić i wszystko co cenne. Potem oczywiście na różnych targach kupcy sprzedawali cenne przedmioty, inwentarz żywy. Natomiast wzięci w jasyr stawali się niewolnikami i byli niczym czarni w Ameryce sprzedawali na targach niewolników. Chrześcijańscy chłopcy byli selekcjonowali i wcielani do elitarnej jednostki wojskowej, stawali się potem osławionymi Janczarami.

Takie grupy oddziałów Tatarskich w liczbie kilkuset, pędziło jasyr, który składał się nawet z tysiąca jeńców. Sobieski uzyskiwał informacje od wziętych jeńców Tatarskich, albo od tubylców, gdzie się udawały wrogie oddziały i gonił za nimi. Z punktów widokowych Roztocza było widać wszędzie wokół łuny płonących wiosek i miast, było chyba jasne, że Sobieski kierował się ku większym wioskom. Tam Tatarzy musieli poświęcić chwilę na zebranie jasyru, by splądrować wioskę i ją spalić. Na pewno Sobieski kierował się też ku najbliższym dworom właścicieli ziemskich. Te informacje pozwolą nam na wytyczenie trasy pościgu.

Tatarzy nie poruszali się jedną dużą armią, byli rozproszeni. Kilkadziesiąt tysięcy Tatarów rozlało się na teren obejmujący w większości dzisiejsze województwo Podkarpackie i Lubelszczyznę po Zamość. Miejscem wylewu był Lwów, i w tamte okolice mieli wrócić z łupami. Gdy już Sobieski rozbił duży odział pod Narolem, reszta oddziałów musiała być zaalarmowana przez niedobitków Tatarskich, stąd Sobieski potem trafiał na spalone miejscowości i uciekających w pośpiechu z dużymi jasyrami Tatarami. Sobieski wiedząc o tym postanawia rozdzielić swe wojska, jedna grupa jedzie za Tatarami w stronę Lubaczowa, a Sobieski rusza w stronę Brusna. Powinien wtedy ruszyć w stronę Gorajca, sprawdzić tę okolicę i zebrać informacje, następnie w kierunku Łówczy i potem Brusna. Powinien też skontrolować obecne posiadłości właścicieli ziemskich i szczególnie cerkwie i kościoły, które były swoistymi fortecami w tamtych czasach. Warto tutaj zauważyć, że właściciele ziemscy często chętnie fundowali cerkwie i kościoły, właśnie z tych względów, że miały one mieć zadania fortec, w których można było się schronić. Zarówno architektura jak i miejsca świątyń, były dobierane głównie pod kątem militarnym.

Jesteśmy na Bruśnie Starym. Po wydarzeniach z Tatarami, mieszkańcy wioski stawianą pamiątkowe krzyże, domniemamy, że tędy przejeżdżał Sobieski i kierował się w stronę Nowin Horynieckich. Zapewne miał informacje, że Tatarzy plądrując kolejne wioski, udadzą się też do ówczesnego Nowego Wzgórza (później nazwane Nowinami). Wedle miejscowych podań, Tatarzy zbliżając się od strony Świdnicy, mieli spore kłopoty z dostaniem się do wioski z już zdobytym łupem i jasyrem. Karawana miała „zaszczęknąć” (ugrzęznąć) na bagnach pod Nowinami. Postanowili zrobić z dostępnych w pobliżu materiałów trakt, by jasyr i łupy przetransportować. Następnie napadli na wioskę, zaczęli ją plądrować i podpalać, ale nagle ze wzgórz, nieopodal wioski, wylały się oddziały Sobieskiego. Rozbili przeciwników i uwolnili ogromny jasyr, mogący się składać z tysięcy ludzi. Sobieski zapewne przybył do Nowin ze Starego Brusna trasą obok góry Brusno, być może trasą Zagóra – Chmiele – Lasowa i okolica folwarku na Niwach, kierując się stamtąd na wzgórza Buczyny.

Tatarzy w takich przypadkach, gdy są zaatakowani znienacka, albo uciekają, albo się poddają, nie walczą, gdyż dobrze wiedzą, że może się im udać przeżyć, dzięki na przykład wymianie jeńców. Tatarzy byli bezwzględni, jeżeli brali w jasyr, to zazwyczaj tylko kobiety i dzieci, ludzi starszych i mężczyzn zabijali na miejscu, często w dość brutalny sposób. Niektórzy porównują takie rzezie do tych bardziej nam współczesnych UPA. Palono wioski, ograbiano je z inwentarza żywego, oporne kobiety i dzieci w bestialski sposób zabijano. Bardzo marnym przedsmakiem takiego napadu Tatarskiego jest poniższy filmik. Współczesne inscenizacje takich sytuacji, są dla znawców tematu śmieszną groteską, która nawet w minimalnej części nie odzwierciedla rzeczywistości.

Tatarzy zdobyty jasyr potem mogli odsprzedać, trudnili się tym specjalni kupcy, część chłopców szła do jednostek wojskowych, inni jako niewolnicy, a szczególnie dorodne kobiety sprzedawano do haremów w Turcji. Taki los spotkał między innymi wójtową Radruską, o której też się dowiemy niedługo.

Tymczasem w Nowinach, gdy Sobieski odbił jasyr, jeńcy w podzięce postanowili wybudować kapliczkę, na cześć Sobieskiego. Powstała ona z kamienia, który miał służyć do zrobienia owego traktu do przeprawy przez bagna. W kilka dni postawiono kapliczkę, nakryto gontem. Nie wiemy jakie miała pierwotnie wezwanie (choć z drugiej strony można śmiało ją nazwać Kapliczką Sobieskiego, lub wystawioną w podzięce za uwolnienie). Jan Nepomucen, którego imieniem nazywana jest owa kapliczka, świętym został wiele lato po śmierci samego Sobieskiego. Figurę świętego ufundował później mieszkaniec okolic Brusna Starego. Należałoby zbadać dokładniej losy owego obiektu, bardziej uwypuklić osobę Sobieskiego, przywrócić dawny wygląd. Tym bardziej, że jest to bardziej miejsce historyczne niż sakralne. Postawiona została ona dodatkowo w takim miejscu wioski, że góruje nad wioską, można przypuszczać, że wyrównano pod nią teren i nawet usypano mały pagórek dla niej. Można tutaj też przypuszczać, że wojsko Sobieskiego musiało gdzieś chwilę odpocząć, napoić konie. Najlepszym miejscem do tego były by źródła, gdzie wedle miejscowych podań, kilkadziesiąt lat wcześniej miał miejsce cud objawień Maryjnych. Było by to idealne miejsce, by wzmocnić duchowo i cieleśnie, już wyczerpanych Dragonów Sobieskiego. Z tego też powodu, śmiało można by powiedzieć, że kapliczka powinna mieć wezwanie Maryjne. Skoro nieopodal był cud objawienia, to właśnie owe święte miejsce mogło wedle ówczesnych mieć wpływ na rozbicie tutaj Tatarów.

Po odpoczynku i zebraniu odpowiednich informacji, Sobieski ruszył w stronę Horyńca. Zapewne wybrał się trasą obecnej ścieżki przyrodniczej na Nowinach, skrajem lasu, która zapewne była kiedyś główną drogą w stronę Horyńca.