Kategorie
Kapliczka Sobieskiego

Kapliczka Sobieskiego opisana przez kapliczki.org.pl

Nowiny Horynieckie są malowniczo położoną wsią w dolinie potoku Nowiny. W jej wschodniej części przy rozstaju gruntowych dróg, w najwyższym punkcie rozległego wzniesienia, stoi murowana domkowa kapliczka, której powstanie tradycja wiąże z epizodem wojny polsko-tureckiej w 1672 r., znanym pod nazwą „wyprawa na czambuły” hetmana Jana Sobieskiego. Nazywana jest nieraz „kapliczką turecką” lub „kapliczką Sobieskiego”.

Barokowa, murowana, tynkowana kapliczka domkowa z sygnaturką (wieżyczką na dzwon) ma trójpołaciowy dach kryty blachą (niegdyś gontem). Z boków półkoliście zamknięte otwory okienne, z przodu trzy wnęki na figurki. W środku ołtarz z drewnianą rzeźbą św. Jana Nepomucena oraz dewocjonalia. Z prawej strony kapliczki stoi krzyż kamienny z datą 1914-1920 i napisem „Od powietrza, głodu, ognia i wojny zachowaj nas Panie”.

Nowiny

(Na fotografii widać krzyż po lewej stronie, a nie po prawej jak jest teraz)

Kapliczkę mieli zbudować jeńcy uwolnieni przez oddziały Jana Sobieskiego pod Nowinami z jasyru tatarskiego. W podzięce postanowili wybudować w reprezentatywnym miejscu wioski kapliczkę. Prace miały trwać trzy dni, a na ich koniec odprawiono przy nowej budowli nabożeństwo. Kapliczka, którą możemy oglądać, nie powstała z pewnością ad hoc. Jej dopracowana architektura wskazuje, że jest to fundacja przygotowana i zrealizowana przez wytrawnego budowniczego, obeznanego z profesjonalną sztuką.

Bardzo prawdopodobny jest jednak powód fundacji. Po kapitulacji 26 sierpnia 1672 r. Kamieńca Podolskiego, którego obrona jest motywem kończącym Trylogię Henryka Sienkiewicza, we wrześniu armia turecka podeszła pod Lwów. Miasto prowadziło rokowania w sprawie wykupienia się, rozpoczęły się też rozmowy pokojowe pomiędzy państwami. Wobec spodziewanego niedługo zawarcia traktatu Turcy pozwolili stojącym w okolicy Lwowa, niebiorącym udziału w oblężeniu czambułom tatarskim na zdobycie łupów, traktując to jako formę wynagrodzenia swoich lenników i jednocześnie nacisk na stronę polską, mający ją skłonić do przyjęcia upokarzających warunków pokoju. 2 października dzikie oddziały Ordyńców w sile ponad 20 000 jeźdźców podzielonych na trzy zgrupowania ruszyły na zachód i północ palić, grabić i brać jasyr. Pospolite ruszenie gromadziło się dopiero, jak zawsze niemrawo, w okolicy Puław w widłach Wisły i Wieprza. Bardziej na południe znajdowało się tylko kilka rozproszonych chorągwi komputowych (wojska zawodowego), które w okolicy Krasnegostawu skupił hetman Sobieski w celu ochrony zbierających się nad Wisłą głównych sił pod dowództwem króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Zdając sobie sprawę, że pospolite ruszenie nie będzie już przydatne w kampanii i chcąc ratować grabione tereny, osłabić gorycz porażki, jaką była do tej pory wojna, oraz poprawić polską pozycję w trwających negocjacjach, postanowił zaatakować zajętych plądrowaniem Tatarów. Dysponując około 3 000 tysiącami jazdy i dragonii, hetman ruszył 5 października spod Krasnegostawu. Wyprawa na czambuły trwała 9 dni, podczas których oddziały Sobieskiego przemieszczały się z imponującą szybkością ok. 50 km na dzień, znosząc po drodze oddziały tatarskie oraz uwalniając kilkadziesiąt tysięcy ludzi z jasyru. Już pod wieczór 6 października doszło do większej potyczki pod Narolem, gdzie uwolniono też ok. 3000 jasyruszlachcianek, dzieci y ludu pospolitego. Koło Nowin Horynieckich polskie oddziały pojawiły się 7 października przed południem. Przechodząc koło Bruśni (Brusna), trafiono na opuszczone w popłochu koczowisko tatarskie, gdzie zastano wiele bardzo bydła i dzieci niemało porzuconych. Sobieski rozpoczął manewr oskrzydlający główne siły północno-zachodniego zgrupowania tatarskiego pod dowództwem syna chana krymskiego, sołtana Dżiambet Gireja, podążające w kierunku Niemirowa, którego wynikiem było całkowite rozbicie Tatarów. Wydarzenia te, znane pod nazwą bitwy pod Niemirowem (7 X), opisuje „Dziennik pogromu Tatarów od Krasnobrodu do Kałuszy” napisany 15 października 1672 dla dworu królewskiego: Zginęło 6 albo 7 Murzów znacznych, a inszych trupem kilka ślaków na dwie mile znaczne zostały. Wzięty Tuchay Murza żywcem, a inszych kilkadziesiąt. Dzieci, białychgłów, y inszego ludu szlacheckiego y pospolitego na dwanaście tysięcy odbito. Następnego dnia żołnierze zbierali uwolnione z jasyru dzieci i odsyłali je do okolicznych monasterów.

Wojsko poszło dalej na następne czambuły, a uwolnieni ludzie składali dziękczynne śluby. W ich wyniku powstała prawdopodobnie również kapliczka w Nowinach. Być może na miejscu postawionego zaraz po wydarzeniach krzyża. Krzyże takie znaczyły szlak walk i cierpień jeńców. Nazywane są „Turkami” i pamięć o nich lub one same zachowały się jeszcze w niektórych osadach: Basznia Dolna, Huta Stara, Lisie Jamy, Lubaczów, Krowica, Podemszczyzna, Radruż. Na terenie położonego obok Nowin Nowego Brusna zachowała się również pamięć o „kapliczce tureckiej”, a w Starym Bruśnie były trzy krzyże, określane przez miejscową społeczność jako pochodzące z „wojny tureckiej”. Jeden z nich podobno istniał jeszcze w latach 70. XX w.

Nie wiadomo, kiedy w kapliczce pojawiła się rzeźba św. Jana Nepomucena. W II połowie XVII w. jego kult był lokalnym czeskim kultem promowanym przez jezuitów. W Polsce rozprzestrzenił się on w okolicach beatyfikacji (1721, kanonizacja 1729). W każdym razie święty nie miał związku z wydarzeniami, w wyniku których powstała kapliczka, a jej fundatorowie byli nieświadomi jego istnienia.

Budynek miał pierwotnie dach kryty gontem. Pod koniec XIX w. został on zmieniony na blaszany. Wiąże się z tym przekaz o pochodzeniu środków na remont. Otóż pod koniec lat 70. XIX w. mieszkaniec Nowin Horynieckich miał paść w okolicach kapliczki krowy i znaleźć przypadkiem sakiewkę z pieniędzmi. Pomimo ogłoszeń w kościele w Horyńcu właściciel się nie zgłosił. Uczciwy znalazca przeznaczył pieniądze na cele społeczne: szkołę w Nowinach, wymianę dachu w kościele w Horyńcu, nową kaplicę w miejscu objawienia Matki Boskiej w Nowinach i blachę na kapliczkę turecką. Była to więc poważna kwota, a uczciwość pasterza wielka.

Kapliczka znajduje się w dobrym stanie dzięki mieszkańcom wsi, którzy pieczołowicie o nią dbają. W 2008 r. podczas prac konserwacyjnych zerwano betonową wylewkę na podłodze, odkrywając oryginalne płyty z bruśnieńskiego kamienia, oraz wymieniono drzwi, a także naprawiono krzyż przy kapliczce. Krzyż ten został wystawiony w podzięce za przeżycie trudnych lat wojennych i pierwszych powojennych po I wojnie światowej.

Przedstawiony wyżej powód fundacji kapliczki jest bardzo prawdopodobny. Warto jednak wspomnieć, że jej wiązanie z nazwiskiem Jana Sobieskiego może też wynikać z tego, że hetman, potem król, związany był z okolicą również w czasach pokojowych. W pobliżu znajduje się jedna z ulubionych siedzib Sobieskiego, leżący dziś na Ukrainie Jaworów (ok. 40 km w linii prostej). Zapalony myśliwy penetrował w poszukiwaniu zwierza lasy wschodniego Roztocza, a w Horyńcu miał nawet dworek myśliwski. Do legendy uzdrowiska należy przekaz, że król Jan III Sobieski leczył w wodach horynieckich gościec i reumatyzm, których nabawił się w potrzebach wojennych. Jest to możliwe, gdyż zachowały się informacje, że król korzystał z takiego leczenia w niedalekim Szkle (Ukraina) i „poszukiwał wód”. Bardzo możliwe, że mający kłopoty z nadciśnieniem Sobieski odczuwał ulgę w horynieckim mikroklimacie, który i dziś polecany jest na schorzenia układu krążenia.

źródło: kapliczki.org.pl

Dodaj komentarz