Kapliczka we wiosce, która ma swoje korzenie aż z czasów Sobieskiego, nierozerwalnie jest połączona z Nowinami Horynieckimi, stając się dla mieszkańców miejscem szczególnym. Drzewa czy krzewy wokół kapliczki są posadzone przez mieszkańców, będąc na przykład czymś w rodzaju pamiątki. Sama kapliczka jest skarbnicą wydarzeń i różnych przedsięwzięć. Wielu ludzi zostawiło swój wkład w tę kapliczkę, tworząc jej historię. Na szczególną uwagę zasługuje Pan Leon Ważny, który podjął się renowacji tej kapliczki. Ale to jest historia na oddzielny artykuł. Ciekawym aspektem jest ślad jaki zostawił po sobie Pan Janusz Burek, regionalista i plastyk. Jego dziełem jest renowacja drewnianej figury Jana Nepomucena, która była podziurawiona przez korniki jak sito. On też wymurował podest dla tej figury. Przedtem stała ona na stoliku drewnianym. To jest też dowód na to, że kapliczka oryginalnie miała inne przeznaczenie i można śmiało przypuszczać, że mogła mieć w środku malowidło!

kapl sob

Nie mniej ciekawa jest kwestia dzwonka na wieżyczce kapliczki, którego już nie ma. Gdy wejdziemy do środka, zobaczymy dziurę w suficie. To z niej zwisał sznurek, za który się ciągnęło i dzwoniło. Z tym dzwonkiem wiąże się bardzo ciekawa historia. Bowiem niegdyś wierzono, że dzwonek taki ma właściwości odganiania piorunów i gradobicia. Gdy nadchodziła burza, jeden z mieszkańców szybko wybiegał do kapliczki i dzwonił, by odpędzić nadciągające zło. Zażegnanie żywiołów, związane było z pozostałościami pogańskiej wiary, że burze i gradobicia są dziełem demonów takich jak płanetnik czy chmurnik. Ciągnęły one chmury nad wioski, a dźwięk dzwonów miał je odstraszać, tworząc świętą przestrzeń tam gdzie było go słychać. Dzwonek taki, służył często też do zwoływania ludzi na nabożeństwa, mógł też służyć jako alarm we wiosce. Domniemamy, że musiał w takiej wiosce istnieć system sygnałów, gdzie inaczej brzmiał alarm, a inaczej zwoływanie na nabożeństwo.

Dzwon miał tracić swoje pozytywne właściwości w momencie, gdy użyty został podczas pogrzebu, lub sygnalizował czyjąś śmierć. I tutaj pokazuje się nam następny tytułowy aspekt kapliczki, o którym praktycznie nikt nie wspomina. Wokół niej pochowani są ludzie, jest tam mały cmentarzyk, do dziś widać w niektórych miejscach małe mogiły! To dlatego też wokół kapliczki rośnie tyle barwinka.

grob kapl

Cmentarzyk ten pochodzi z czasów pierwszej wojny światowej, gdy we wiosce zaczęła szaleć cholera. Krzyż przed kapliczką z datą 1919 i prośbą, by Pan chronił od „powietrza” jest dowodem na zarazę w Nowinach (drugi taki krzyż jest po drugiej stronie wioski, bliżej Niwek). Można sobie zadać pytanie, dlaczego akurat przy kapliczce zakopano tych, co zmarli na zarazę? Odpowiedź jest prosta. Kiedyś uważano, że miejsce uświęcone jest w stanie zatrzymać to zło, które powoduje choroby. Dlatego też dotkniętych tym złem zakopywano w specjalnych miejscach, by przypadkiem nie zechciało ono gdzieś kiedyś wyleźć. Obecnie nie ma dzwonka, a kapliczka stała się bardziej cmentarzyskiem. Dzwonek dzwoniący w takim miejscu, już chyba nie miałby takich właściwości jak kiedyś…

Dodaj komentarz