22 - Lipiec - 2015

południca ze światyni słońcaPierwsza książka, jaka wypłynęła na szerokie wody, związana z ziemią horyniecką, zainspirowana została przez niepozorny kamień z dziurą, znany wszystkim jako Świątynia Słońca koło Nowin Horynieckich. „Południca ze Świątyni Słońca”, autorstwa Patrycji Maczyńskiej, to książka obyczajowa z elementami fantasy, która ma szansę stać się kultową na ziemi horynieckiej, lubaczowskiej i może w całym kraju? Poniżej krótka zajawka książki:

Oriana, trzydziestoparoletnia przedszkolanka, wiedzie spokojne, poukładane życie, samotnie wychowując ukochanego syna. Z utęsknieniem wyczekuje wakacji – wytchnienia od pracy i codziennych spraw. Jej pasją, którą dzieli ze swoim jedynakiem oraz kilkorgiem przyjaciół, jest odkrywanie miejsc związanych z historią, dotykanie śladów minionego czasu. Wyprawa do Nowin Horynieckich w poszukiwaniu Świątyni Słońca to długo wyczekiwana i planowana podróż, po której bohaterka wiele się spodziewa. Nie przypuszcza jednak, że jest ona w istocie misją, która zmieni diametralnie jej dotychczasowe życie i sprawi, że wypełni się jej przeznaczenie.

Ta niezwykła, na pół legendarna, na pół baśniowa opowieść, łącząca w warstwie fabularnej dzieje starożytne i współczesne, narodziła się z fascynacji przeszłością ziem polskich i kulturą dawnych Słowian. Pozwólmy się zabrać w tę frapującą podróż do miejsc magicznych, których wcale nie trzeba daleko szukać…

15 - Czerwiec - 2015

W serwisie lubaczow360.pl do pooglądania ciekawa panorama sferyczna, autor portalu zamieścił właśnie panoramę z Krzyżem Wittmanna. Aby ją pooglądać, należy wejść na stronę z panoramami klikając TUTAJ lub na poniższą fotkę:

wittmann

13 - Czerwiec - 2015

Fotogaleria z Odpustu w Nowinach Horynieckich do pooglądania na fanpage facebookowym Nowin TUTAJ

no

12 - Czerwiec - 2015

Okolica Nowin Horynieckich zaczyna być zasiedlana dopiero w 1444 roku, do tej pory mamy jedną wielką czarną dziurę zarośniętą puszczą, pokrytą bagnami. Jest tutaj jednak pewien ślad po człowieku, to granica ziemska i powiatowa, która być może pochodzi sprzed okresu pierwszych wzmianek w źródłach pisanych tych okolic. Próbując gdzieś tę granicę umiejscowić, ówcześni musieli ją jakoś wyznaczyć, używając do niej odpowiedniego ukształtowania terenu i modnych wtedy oznaczeń granicznych. Ponieważ możemy znaleźć ślady w terenie granicy powiatu rawskiego i lubaczowskiego, pozwala nam to domniemać, że istniała ona od dawna.

Naturalne ukształtowanie terenu zawsze pozwala wyznaczyć najdokładniej granice. Takim idealnym wyznacznikiem granicy będzie najwyższe wzniesienie w okolicy Niwek Horynieckich, na którym co ciekawe mamy Świątynię Słońca. Właśnie tutaj przetrwały chyba najbardziej charakterystyczne oznaczenia graniczne, jakie istniały w dawnej Rzeczpospolitej, są nimi Kopce Graniczne.

Posiłkując się tekstem z TEGO źródła przytoczę wymowę owych kopców:

Kopce graniczne sypane zwyczajowo w czasach średniowiecza od końca XIV wieku aż do XVIII – dla rozgraniczenia dóbr ziemskich zachowały się jeszcze w wielu miejscach i noszą dawne nazwy.
Kopce węgłowe (albo narożne) sypano w miejscu zejścia się trzech granic, kopce ścienne – po jednej stronie linii granicznej, a kopce stróżowe (zwane stróżami) – w środku miedz granicznych. Do ich wierzchołka wkładano pojemniki z ziarnem i kartkami, na których zapisana była data i nazwy wsi granicznych, a na wierchu układano kamienie, szkło lub znak z metalu.

Kopce między Niwkami a Nowinami Horynieckimi są ciekawe z wielu powodów, nie tylko historycznych, bowiem z przytoczonego tekstu możemy wnioskować, że mogą one maksymalnie pochodzić aż z XIV wieku, czyli nawet czasów tak zwanego księstwa przemyskiego, do którego wtedy należała ziemia lubaczowska. W książce z 1939 roku: „Podział administracyjny województwa Ruskiego i Bełzkiego”, możemy wyczytać coś takiego:

Powiat lubaczowski był najpierw częścią księstwa przemyskiego w XIII wieku, potem oddzielnym powiatem 1377, a w końcu (1388) wszedł w skład ziemi bełzkiej.

Oznacza to, że ziemia lubaczowska, która miała praktycznie do II Wojny Światowej swą granicę między Nowinami Horynieckimi a Niwkami Horynieckimi, musiała być odpowiednio oznaczona. Wygląda na to, że pod pewnymi względami, do dziś zachowało się nam bardzo stare oznaczenie graniczne w postaci kopców. Mamy na tym terenie dwa potrójne kopce, które kiedyś oddzielały księstwo przemyskie od innych księstw ruskich (jeżeli była to granica ziemska, to właściciel zaznaczył ją tylko dlatego, że była to jednocześnie granica administracyjna powiatów, być może był do tego zobligowany?).

Przyjrzyjmy się tym kopcom. Ciekawostką jest to, że oba wyglądają identycznie z jednym szczegółem wyróżniającym. Oba potrójne kopce mają ponad dwa metry wysokości, są okopane czymś w rodzaju fosy. Kopce bliżej Świątyni Słońca są w opłakanym stanie. Idioci bez kultury, domniemam że współcześni poszukiwacze skarbów, zrujnowali idealny ich kształt. Czy nawet wykopując dziurę w poszukiwaniu złomu, potem zakopanie jej jest takie trudne? Cechą charakterystyczną tych kopców jest to, że te bliżej Świątyni Słońca od północy, usytuowane nieopodal drogi przy zielonym szlaku, tam gdzie kończy się las, mamy trzeci mały kopiec od strony wschodu, natomiast druga grupa kopców ma ten mniejszy od zachodu.

Szkic przedstawiający rozmieszczenie jednej z grup kopców, ukazuje, że były one robione z bardzo dużą dokładnością i zamysłem. Kopce te wydają się być trochę zagadkowe, zwłaszcza, gdy porównamy ich idealne kształty z tymi potrójnymi kopcami w okolicy Gorajów.

Wiemy że od 1444 roku majątek Horyniecki, którego granica wschodnia jest jednocześnie granicą dawnego powiatu lubaczowskiego, miał po stronie bełskiej swojego właściciela. Ciekawostką jest coś takiego, że przed wojną taka wioska jak Niwki Horynieckie nie istniała. Najbliższe wioski w tych okolicach nosiły nazwy: Nesteraki, Szupry, Zaniemica, Lasowa – przy której był położony folwark nazywający się „Na Niwach”. Na Niwach jest więc „ojcem” Niwek. Niestety zabudowania folwarczne już nie istnieją, dziś możemy sobie tylko wyobrazić jak wyglądał taki folwark.

Całkiem poważnie można tutaj doszukiwać się granic majątków ziemskich, mających szczególne znaczenie, bowiem będących także granicą administracyjną powiatową. Warto tutaj jeszcze przytoczyć ciekawostkę od Kopalińskiego ze Słownika Mitów, który przytacza przysłowie (źródło):

Pamiętaj, chłopcze, że tu stały kopce i wyjaśnia, iż na procesjach wzdłuż granic i pól w dniu świętego Marka bito chłopców wiejskich na kopcach granicznych, aby całe życie pamiętali ich położenie. Rzecz bez wątpienia dotyczy czasów pańszczyzny, płaczu na granicy nikt już nie usłyszy, graniczne wzniesienia wessała ziemia, ocalało jedynie przysłowie.

Warto na koniec przytoczyć aspekt tajemniczości tych kopców, bowiem jak pisze Ryszard Kiersnowski w swoim opracowaniu na temat Znaków Granicznych, w czasach pogańskich, szczególnie na Pomorzu, stawiano mogiły na granicach. Stanowiły one potem linię graniczną. Ten stary pogański zwyczaj grzebalny idealnie wpasowuje się w mistykę Świątyni Słońca. Często miejsca, które były otoczone kultem, były też miejscami gdzie w okolicy chowano ludzi. O Świątyni Słońca mamy niewiele opowieści. Są tacy, którzy uważają, że kult pogański w tym miejscu to wymysł grupy ludzi, która chciała stworzyć atrakcję turystyczną. Ale znane są w Nowinach Horynieckich podania o tym, że jeszcze przed wojną byli ludzie, którzy interesowali się tym miejscem jako miejsca kultu. Być może gdyby nie wojna, do dziś ten kamienny kręg zachowałby się w lepszym stanie? W każdym bądź razie na pewno został zdekompletowany. Jednak na miejsce to nie należy patrzeć tylko pod kątem paru kamieni, ale też całego otoczenia. Ciekawym aspektem są właśnie owe kopce, które razem ze Świątynią Słońca tworzą prostą linię. Oczywiście powinno być ich więcej. Niekończenie tworzyły linię prostą, ale uwzględniając też naturalne elementy ukształtowania terenu, takie jak doliny, czy strumienie, zaginały linię graniczną. Wydaje się tu bardzo ciekawe to, że mamy granicę w okolicy Świątyni Słońca, zwłaszcza, że kopce graniczne znajdują się też przy Krągłym Goraju, który według lokalnych podań jest kurhanem. Miedzy Horyńcem a Radrużem na polach są dwa bardzo duże kopce (przez niektórych nazywane kurhanami), obecnie nieco rozorane, ale nadal mają typowo kopcowaty kształt. Tutaj w tej okolicy też biegła granica powiatów. Wygląda na to, że przy okazji tych kopców granicznych można dokopać się do wielu różnych ciekawostek. Temat oczywiście wymaga szczegółowych badań, niemniej jednak rysuje się tutaj ciekawy obszar do eksploracji. Śmiało można powiedzieć, że trasa dawnej granicy powiatów naszpikowana jest wieloma atrakcjami. Być może uda się kiedyś z tego zrobić szlak? Znaki Graniczne, jak pisał pan Kiersnowski, to nie tylko kopce czy naturalne ukształtowanie terenu. Często były to niezwykłe czy charakterystyczne drzewa, kopce z kamieni usypane wokół drzew, znaki ciosane na drzewach, drewniane czy stalowe słupy, wały albo rowy, krzyże czy figury. Do dziś można znaleźć niektóre tego typu znaki znaleźć.

9 - Czerwiec - 2015

Już w najbliższą sobotę 13 czerwca jak co roku odbędzie się odpust w Nowinach Horynieckich. Msze o godzinie 11:00 i 17:00 (msza główna).

9 - Czerwiec - 2015

12 czerwca 1915 roku na ziemi lubaczowskiej rozpoczęła się ofensywa wojsk niemieckich i austriackich przeciwko osadzonym na pozycjach Rosjanom. Był to ciągły ryk, kanonada i eksplozje artyleryjskie. Dopiero po kilku dniach opór rosyjski został przełamany i wojska nacierające ruszyły do przodu. W Nowinach Horynieckich Rosjanie dawali szczególnie zacięty opór, w czym sprzyjało im ukształtowanie terenu, gdzie z góry niczym kosą wycinano nacierającą armię niemiecko-austriacką. 20 czerwca walki były szczególnie zacięte i od rana trwał ciągły ogień artyleryjski i z karabinów. Nagle popołudniu ogień ucichł, nadleciał samolot i wtedy Rosjanie zaczęli znów strzelać, udało się im trafić i za samolotem ciągnęła się czarna smuga, sam samolot runął na ziemię. Oczywiście gdy się uspokoiło, chłopi z Nowin od razu pobiegli na miejsce katastrofy. Zobaczyli na miejscu rozbitą maszynę i leżącego obok pilota, ubranego w skórzana kurtkę, czapkę, wysokie buty i duże okulary. Prawdopodobnie sam ostatkami sił wyczołgał się z wraku, niestety zmarł. Miejscowi chłopi na początku myśleli że to jakiś Pan, wielki baron, dlatego nie zakopali go byle gdzie, tylko wykopali grób i zbili z desek trumnę, grzebiąc go w miejscu gdzie poległ. Potem żołnierze zrobili mu oficjalny pogrzeb, oddając honorowe salwy. (na podstawie relacji Pana Zygmunta Stelmacha) Prowizoryczny drewniany krzyż, ogrodzony drutem kolczastym został potem zastąpiony kamiennym krzyżem:

Z relacji jednej z mieszkanek Nowin, możemy się dowiedzieć, że w tych lasach były zbiorowe mogiły z czasów I Wojny. Jeszcze jakiś czas temu rosły tam dywanami barwinki, które dzieci wykopywały do przystrajania grobów na święta. W roku 1923, kiedy Austriacy porządkowali cmentarzyska w Polsce z czasów Wielkiej Wojny, do Nowin przyjechała pani, ubrana wystawnie, na czarno, z dużym kapeluszem. Wzbudzała powszechne zainteresowanie. Była to pani Wittmann, która przywiozła ze sobą krzyż. Wygląda na to, że w momencie, gdy rozkopywano zbiorowe mogiły i identyfikowano żołnierzy, pani Wittamnn postanowiła, by jej ostatni syn pozostał w miejscu, gdzie zginął, zamiast w zbiorowym cmentarzu.

Oto inskrypcja z krzyża, jest to obecnie jedyny znany poległy żołnierz w bitwie pod Nowinami:

HIER RUHT
LEUTNANT D.R. 19 BAYR. R.R.
ALFRED WITTMANN
AUS KEMPTEN
INHABER D. EIS. KR. U. D. MIL. V. O.
GEFALLEN 20 JUNI 1915
DER DRITTE U. LETZTE UNSERER
INS FELD
GEZOGENEN
SÖHNE. SEI-
NE BRÜDER
FRITZ U. OS-
KAR FIELEN IN
FRANKREICH
1914

TU SPOCZYWA
PODPORUCZNIK REZERWY 19. BAWARSKIEGO REZERWOWEGO PUŁKU [PIECHOTY]
ALFRED WITTMANN
Z KEMPTEN
POSIADACZ ŻELAZNEGO KRZYŻA I ORDERU ZA ZASŁUGI WOJSKOWE
POLEGŁY 20 CZERWCA 1915
TRZECI I OSTATNI Z NASZYCH SYNÓW, KTÓRZY WYRUSZYLI NA POLE BITWY.
JEGO BRACIA FRITZ I OSKAR POLEGLI WE FRANCJI W 1914

9 - Czerwiec - 2015

Lasy Państwowe, podobnie jak w przypadku Świątyni Słońca, zrobiły też oznakowanie i informację dla Krzyża Wattmanna – nazywanego też Krzyżem Lotnika. Nowiny Horynieckie kryją dużo ciekawostek, dobrze, że są one „cywilizowane” i udostępniane turystom.

krzyż wattmanna (1) krzyż wattmanna (2) krzyż wattmanna (3) krzyż wattmanna (4)

9 - Czerwiec - 2015

Od zawsze kamienie Świątyni Słońca były trudne do odnalezienia, oznakowanie było śladowe, ale w końcu doczekaliśmy się i teraz to miejsce wreszcie już jest opisane :)

świuatynia słońca (1)świuatynia słońca

30 - Grudzień - 2014

P1020064

11 - Czerwiec - 2014

Już w najbliższą sobotę odbędzie się największy odpust na ziemi Horynieckiej. Jest to zapewne także największy odpust w regionie, bowiem zjeżdżają tutaj ludzie z całej okolicy. Tym razem msze św. odbędą się w godzinach: 11:00 i 17:00.

Pewnego rodzaju utrudnieniem będzie niemożliwość zaparkowania na polanie nieopodal kapliczki. Spowodowane jest to pracami na tym terenie. Parkować samochody będzie trzeba w wiosce w specjalnie wyznaczonych miejscach. Chyba warto pomyśleć tym razem o spacerze, jak za dawnych czasów przez las z Horyńca do Nowin.

odpust