15 - Kwiecień - 2012

Pierwsza Wojna Światowa (1914 – 1918) także odcisnęła swe piętno na Nowinach Horynieckich. Dziś po tych wydarzeniach, pozostała już tylko mglista historia, że tutaj na polach w okolicy Pańskiej Góry toczyła się duża bitwa, między Austriakami i Rosjanami i zginęło w niej około 1000 żołnierzy. Postaramy się zgłębić owy epizod.

Generalnie należy umiejscowić działania wojenne w okolicy tak zwanej Pańskiej Góry. Jest to wzniesienie w kształcie garbu, który się rozpoczyna na końcu wioski. Obok niego ciągną się dwie drogi. Jedna z nich prowadzi do „Kaplicy na wodzie”, na południu i druga biegnie prosto w las, stroną północną. Tędy też, dojdziemy do Świątyni Słońca. Działania wojenne miały się toczyć także w okolicy tej świątyni. Możemy znaleźć informacje, że krąg kamienny świątyni został naruszony przez żołnierzy, którzy się w tamtej okolicy okopywali. Sama bitwa miała się rozegrać na południowych polach Nowin Horynieckich. Przy okazji działań wojennych spłonęła przynajmniej połowa zabudowań wioski.

południowe pola Nowin Horynieckich

Bitwa którą tutaj zgłębiamy, w skali kraju jest tylko małym epizodem, stąd zasadniczo to miejsce w ogóle jest nieznane szerzej. Ale w skali naszej małej ojczyzny, ziemi Horynieckiej, to wydarzenie i szczególnie cmentarz, który pozostał po walkach, są elementem żywej historii, z którą możemy się zetknąć w Nowinach. Jak wiemy, Pierwsza Wojna Światowa była starciem Państw Centralnych (Austro-Węgry i Niemcy) oraz niemal całej Europy. Państwa Centralne z jednej strony szły na zachód europy, a z drugiej na wschód, na Rosję. Właśnie ten front nas interesuje najbardziej, gdyż w czerwcu 1915 roku jego linia przebiegała przez Nowiny Horynieckie. W dniach od 17 do 22 czerwca toczyły się zażarte walki między wojskami Rosyjskimi a Austriackimi. Rosjanie byli wtedy stroną ustępującą, spowodowało to, że 22 czerwca Austriacy byli już we Lwowie.

Głównodowodzącymi armii na tym odcinku byli od strony Austriackiej Arcyksiążę generał Józef Ferdynand, a od strony Rosyjskiej generał Paweł von Plehwe na czele 5 Armii.

Jak pisze Piotr Szucki na swojej stronie roztocze.it.home.pl – gdzie zgłębia „tajemnicę” tak zwanego „Krzyża Porucznika” z Nowin Horynieckich: od strony Austriackiej walczyła 8 Bawarska Dywizja Rezerwowa, została powołana pod koniec grudnia 1914 roku, w styczniu 1915 roku organizowano ją. Dywizją dowodził Generalleutnant Hermann Freiherr von Stein.

Pierwsze pół roku istnienia dywizji przedstawia się następująco. Od końca stycznia do połowy maja walczyła na froncie zachodnim w Górnej Alzacji (przede wszystkim były to walki pozycyjne). W czer­wcu przerzucono ją na front wschodni – tam ucze­stniczyła w bojach:

- 12–15.06.1915 – przełomowa bitwa o Lubaczów,
- 16.06.1915 – walki pod Oleszycami i Dachnowem,
- 17–22.06.1915 – „bitwa pod Lwowem” – wtedy 20 czerwca pod Nowinami Horynieckimi zginął Alfred Wittmann (nazwisko uwiecznione na Krzyżu Kamiennym w Nowinach Horynieckich, jedyne jakie znamy z poległych, podczas walk w Nowinach).

Pańska Góra

20 czerwca 1915 roku w Nowinach Horynieckich, 8 Dywizja szturmowała pozycje Rosyjskie, które były rozlokowane głównie na wzgórzach Nowińskich, przez co były trudne do zdobycia. Dziś możemy sobie tylko wyobrazić, jak Austriackie wojsko rusza szturmem przez pola Nowin i masowo ginie pod ostrzałem ze wzgórz, między innymi z Pańskiej Góry. W bitwie poległo tysiąc żołnierzy, w tym stu Polaków, którzy walczyli po obu stronach. Starcie to miało się zakończyć klęską Austriaków, mimo iż byli oni w ofensywie i 22 czerwca byli już we Lwowie. Linię frontu z tego czasu możemy zobaczyć na poniższym obrazku.

30 - Styczeń - 2012

Leszek Matela jest jednym z najbardziej znanych i cenionych radiestetów w Polsce. Jedną z jego pasji jest podróżowanie po miejscach mocy, a także odkrywanie ich. Na jednym z portali tematycznych, znalazłem taki oto artykuł Leszka Mateli, odnośnie źródeł w Nowinach:

Nie trzeba jechać do Lourdes, aby poczuć uzdrawiającą siłę wody. W Polsce również znajduje się kilka źródełek o niezwykłej mocy.

Polska południowo-wschodnia obfituje w niezwykłe miejsca mocy. Wyznacza je szlak cudownych źródełek oraz starych drewnianych kościółków i cerkiewek.
Wędrówkę rozpoczynamy w Nowinach Horynieckich na Roztoczu, a zakończymy w sanktuarium w Ludźmierzu na Podhalu.

Kaplica na wodzie
Okolice Horyńca Zdroju mają niezwykły mikroklimat. Zasobne są w źródła mineralne oraz – jak mówią znawcy tematu – najlepsze w Europie borowiny. Szczególne miejsce w tych stronach zajmują położone w leśnej dolince źródełko i kapliczka na wodzie w Nowinach Horynieckich. W tym właśnie miejscu 12 czerwca 1636 r. miała objawić się trójce biednych pastuszków Matka Boska.


Badania radiestezyjne wykazują, że występują tu energie sięgające poziomu 37 tys. jednostek Bovisa (biopole człowieka zdrowego to średnio ok. 6,5 tys. jednostek). Dominują uzdrawiające wibracje w kolorze białym. I pewnie dlatego tutejsza woda ma niezwykłe działanie uzdrawiające. Zaleca się stosować ją w chorobach oczu, na lepsze trawienie i przemianę materii, na choroby narządów rozrodczych u mężczyzn, dolegliwości płucne oraz regenerację tkanki kostnej. Układ promieniowań sprawia, że ludzie przebywający w tym miejscu odzyskują dobre samopoczucie.

źródło i ciąg dalszy artykułu: astromagia.pl

11 - Grudzień - 2011

Strona www.lubaczow360.pl w przyszłości będzie kopalnią panoram sferycznych z powiatu Lubaczowskiego. Tymczasem już teraz możemy podziwiać ciekawą panoramę z Nowin Horynieckich. Można obejrzeć wokół okolicę, wystarczy poruszyć myszką w górę, w dół, lub na boki. Panoramę możemy oglądnąć klikając TUTAJ lub na powyższy obrazek.

fot i panorama lubaczow360.pl

3 - Grudzień - 2011

Wspomnienia Jana Wałczyka ze Starego Sioła (źródło: izbapamieci.org.pl)

W Nowinach Horynieckich, wsi leżącej na północny wschód od Horyńca, znajduje się drewniana kaplica, w której jest czczona od niepamiętnych czasów łaskami słynąca figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej. Kaplica stoi wśród licznych źródeł wypływających spod otaczających ją wzgórz na których przed wielu laty objawiła się Matka Boża. Wybrańcami i uczestnikami tego cudownego zjawiska było troje pastuszków z pobliskiej wsi.

Piękna Pani przemówiła do nich:

Nie bójcie się dzieci! Przychodźcie tu często modlić się i powiedzcie ludziom, aby tu przychodzili się modlić. Każda ich szczera modlitwa będzie wysłuchana…

Dzieci spełniły życzenie pięknej Pani i wszystko co widziały, i przeżyły, opowiedziały ludziom. Oni zaś postawili na miejscu objawienia krzyż, potem na miejsce krzyża postawili drewnianą figurę Matki Bożej wykonaną przez miejscowego rzeźbiarza…

Pewnego dnia przed tą figurą prosił o łaskę zdrowia Jan Wałczyk ze Starego Sioła.

Życie mnie nie rozpieszczało, ale szczególnie dawały się we znaki skutki strasznego pobicia przez żandarmów niemieckich. Pewnego dnia okazało się, że nie mogę wstać z łóżka i trafiłem do szpitala. Po długim leczeniu szpitalnym trafiłem do sanatorium w Horyńcu. Tu miałem różne zabiegi, ale pełna władza w nogach wcale nie wracała. Nie mogłem się z tym wszystkim pogodzić, nie chciałem się dać chorobie, ciągle musiałem liczyć na pomoc innych. I tu przyszła nieoczekiwana pomoc. Któregoś dnia, gdy szedłem korytarzem, potknąłem się i upadłem, wtedy z boku podeszła babcia z sąsiedniej sali i zaczęła mnie podnosić. Musiała ona mieć grubo ponad sześćdziesiąt lat, ja nieco ponad czterdzieści. I wtedy łzy zaczęły mi same lecieć. Przecież nie byłem jeszcze taki stary, nie mogłem chodzić sprawnie na własnych nogach, a tu praca, rodzina, codzienne obowiązki. Ta babcia zobaczyła moje łzy i powiedziała:

Nie płacz młody człowieku, przed tobą jeszcze długie życie, nic tylko idź do Matki Bożej do leśnej kaplicy w Nowinach, obmyj nogi w cudownej wodzie i proś Piękną Panią o uzdrowienie. To Cudowna Matka Boża, ona nawet Żyda wysłuchała, kiedy przyniósł do jej stóp jedyne, ledwie zipiące i całe w strupach swoje dziecko. Gdy go matka obmyła w cudownej wodzie, dziecko wyzdrowiało i na starość było pociechą swoim rodzicom.

Nie byłem całkiem przekonany, ale gdy zaczęła mi opowiadać o różnych cudach i o tym, że wcale nie jest to daleko, jakaś nadzieja wstąpiła we mnie. Na drugi dzień skoro świt ruszyłem do leśnej kaplicy. Była to straszna droga, szedłem, a właściwie wlokłem się wzdłuż torów, opierając się na dwóch kulach, ciągle odmawiałem różaniec. Byłem już niedaleko kaplicy, gdy straszny ból odebrał mi świadomość. Po chwili oprzytomniałem, stał nade mną dróżnik i pomagał mi wstać. Nawet nie pytał, co tu robię i dokąd idę, widać, że w swojej pracy wielu spotykał podobnych do mnie. Porozmawiał trochę ze mną, a na odchodnym rzekł:

Idź do Matki Bożej, a jeśli będziesz wierzył na pewno ci pomoże.

W końcu dowlokłem się do kapliczki, obmyłem swoje obolałe nogi i począłem szczególnie gorliwie i z wielką wiarą prosić o uzdrowienie. W kaplicy oprócz mnie nie było nikogo, tylko Matka Boża, ja i ptaki. U jej stóp klęcząc, modląc się, jak tylko umiałem, spędziłem prawie cały dzień. Kiedy słońce zaczęło się chylić ku zachodowi, jakoś mocniejszy w sobie wyruszyłem w drogę powrotną. Prowadziła ona również wzdłuż torów, ale tory był na wysokim nasypie, na które w żaden sposób nie mogłem się wdrapać. Chyba za trzecim razem, gdy znów prawie zacząłem spadać w dół, nagle poczułem, jakby ktoś podał mi ręce i podniósł do góry, prawie bez trudu znalazłem się na torach. Do moich nóg wróciły siły. Byłem przekonany, że to sama Matka Boża wysłuchała moich modlitw, podała mi ręce, uzdrowiła mnie. Rozum podpowiadał, iż jest to niemożliwe, wiara, że zmieniło się wiele, naprawdę byłem zdrowy. Wróciłem do kaplicy, u stóp Matki Bożej złożyłem kule i długo dziękowałem za łaskę.

Jak w wielu tego typu sprawach niektórzy nie wierzą w to, co im opowiadam, ale ja się tym wcale nie przejmuję, doskonale wiem, że uzdrowiła mnie Matka Boża z leśnej kaplicy w Nowinach Horynieckich. Przyszedłem do niej o kulach, a wróciłem na zdrowych nogach.

19 - Listopad - 2011

Większość, jak nie wszyscy, którzy odwiedzają miejsce, gdzie jest kaplica na wodzie w Nowinach Horynieckich, nie zauważa „barwinkowego krzyża”. Usytuowany jest on za figurą Maryi, na stromej skarpie. Ponoć barwinki same wyrosły w takim kształcie. To miejsce cudu objawienia Maryjnego, więc uformowanie takiego krzyża, mogło nastąpić samoczynnie.

Można się też zastanawiać, dlaczego znalazł się w tym miejscu krzyż? Będąc w tym miejscu z księdzem Mirosławem prowadzącym ośrodek rekolekcyjny w Kaliszanach, gdy pokazałem mu ten krzyż powiedział, że to całkowicie normalne. Zawsze tam gdzie jest Maryja, jest i Chrystus. W Nowinach Chrystus szczególnie się objawia pod postacią krzyża, ale i „wody żywej”. Owa woda żywa wypływa spod figury, stąd niektórzy mówią, że właśnie ta woda spod figury ma właściwości uzdrawiające…

18 - Październik - 2011

Nowiny Horynieckie obfitują w różnorodne atrakcje, szczególnie sakralne, ale jest coś, co może przebić te wszystkim znane miejsca. Są to obiekty geoturystyczne, czyli cuda natury geologicznej. Takim szczególnym obiektem jest „Zawieszone Źródło”.

Źródło to jest na tyle niezwykłe, że wybija ze ściany wąwozu, a nie z jego dna, spływając strumieniem o długości ponad 7 metrów kaskadami. Wypływa ono szczeliną z gezy, czyli krzemionkowej skały osadowej, z okresu kredy. Tego typu skały spotykane są w Polsce głównie od Lubelszczyzny po Karpaty.

Źródło to należy do oficjalnego geologicznego stanowiska dokumentacyjnego o nazwie „Debrza w Nowinach Horynieckich”. Tego typu miejsca są ważnymi miejscami naukowo dydaktycznymi, a dla turystów rzadko spotykanymi obiektami geoturystycznymi.

Miejsce to na pewno czeka na odkrycie, okazuje się, że tuż obok zawieszonego źródła sączy się więcej takich źródeł, zatkanych błotem i liśćmi. Całość tworzy niespotykany obraz zawieszonych źródeł, wkomponowanych w wąwóz o bardzo stromych ścianach.

To jedno z wielu malowniczych Uroczysk Roztocza Wschodniego, dotrzemy tam  idąc około 200 metrów od gruntowej drogi dojazdowej do najbardziej na wschód wysuniętego gospodarstwa w Nowinach Horynieckich, po północnej stronie wsi; obiekt nie jest oznakowany, położony w odległości około 500 metrów od szlaku turystycznego oznakowanego kolorem zielonym.

25 - Wrzesień - 2011

Nieopodal Nowin Horynieckich znajduje się tak zwana Świątynia Słońca, słynie między innymi z tego, że nie chcą tam śpiewać ptaki i panuje tam ogólny bezruch i cisza, oto dowód, dźwięki nagrane dyktafonem ze Świątyni Słońca, na początku słychać tylko moje odchodzące kroki…

30 - Sierpień - 2011

Poniżej kilkunastominutowy plik dźwiękowy zawierający odgłosy z wnętrza kaplicy na wodzie w Nowinach Horynieckich. Muzyka źródła została nagrana 30 sierpnia o 20stej.

24 - Sierpień - 2011

W sieci można znaleźć niezwykłą, i rzadko spotykaną pozycję książkową poświęconą wiosce Piastowo. Historia tej wioski jest bardzo specyficzna, gdyż zamieszkują ją potomkowie rodzin, które uciekały ze swoich rodzinnych stron przed bojówkami UPA. Byli to głównie mieszkańcy Nowin Horynieckich i Rudki koło Brusna. Niesamowita lektura przedstawiająca losy uciekinierów, którzy stworzyli nowa wioskę od zera. Kliknij TUTAJ aby ściągnąć spakowany rarem plik, lub na poniższy obrazek:

(Zgodnie z polskim prawem ściągnięte pliki posiadające prawa autorskie można przechowywać na dysku przez 24h)